poniedziałek, 19 sierpnia 2013

2.Case ?

Dom  04.01.2013

Z mojego kolorowego snu o jednorożcach wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Proszę! – krzyknęłam równocześnie nakładając  kołdrę na głowę.
- Chanel, musisz już wstać  - oznajmiła Emma. Te słowa dały mi do myślenia, ponieważ ona nigdy nie mówiła co mam robić, a tym bardziej o której  mam wstać.
- Dlaczego? – automatycznie się podniosłam i zaciekawiona spojrzałam na siwowłosą kobietę.
- Musisz pojechać do centrum, kupić suknię.
 Suknię? Przecież mam ich pełno  - zaśmiałam się.
- Tak, ale jak to p. Brown powiedział masz wyglądać jak milion dolarów.
- No dobrze, ale na jaką okazję? – zapytałam, a Emma  wzdrygnęła ramionami i wyszła.
Co jest takiego ważnego, że musiałam wstać tak wcześnie? W ogóle która jest godzina? – zapytałam samą siebie,  po czym nerwowo  ręką zaczęłam macać miejsce obok.
- Gdzie jest mój telefon? – gwałtownie wstałam i zrzuciłam wszystkie poduszki + kołdrę.
Po 15 minutach szukania mój pokój wyglądał jak po pierwszej wojnie światowej. Zrezygnowana chciałam z niego wyjść i wtedy go znalazłam.
- KURDE! – krzyknęłam, gdy moja stopa miała bliskie spotkanie ze szybką telefonu.
Brawo Chanel! To już piąty telefon, który tak samo rozwaliłaś. Pacnęłam się otwartą ręką w czoło.
Trudno, kupi się nowy – z taką myślą poszłam do garderoby. Po chwilowym namyśle wybrałam ten zestaw {klik} i poszłam do łazienki. Po wykonaniu podstawowych czynności zeszłam na dół do sprzątającej gosposi.
- Emma, to ja idę do tego miasta – oznajmiłam. Nie czekając na reakcję  kobiety opuściłam dom.

Centrum Handlowe

Pierwsze gdzie się udałam to sklep z elektroniką, gdzie zakupiłam sobie nowego iPhona i kilka dodatkowych etui.
- Dziękuję – powiedziałam do sprzedawczyni i opuściłam sklep. Zaczęłam się kierować w stronę ruchomych schodów, gdyż na tym piętrze nie było już  za ciekawych sklepów.
Gdy przechodziłam obok  jednej z wystaw  w oko wpadła mi nieziemska sukienka. Od razu postanowiłam ją przymierzyć.
- Dzień dobry – uśmiechnęłam się do sprzedawczyni, którą znałam, ponieważ dosyć często tu przychodziłam.
- O witaj – odwzajemniła uśmiech – Co kupujemy? – zapytała.
-Sukienkę - odparłam podchodząc bliżej lady.
- Hmm mam taką jedną zajebistą! Przyszła dzisiaj. Powinnaś ją zauważyć. Jest na wystawie.
- Dokładnie to ją chciałam przymierzyć – uśmiechnęłam się, a blondynka przewróciła oczami i znikła za zapleczem. Po chwili przyszła z sukienką w dłoniach.
- Idź przymierz – popchnęła mnie w kierunku przymierzalni. Zdjęłam swoje ubrania i niechlujnie ułożyłam na krześle po czym nałożyłam ubranie. Przejrzałam się w lustrze i uznałam, że nie jest źle, ale chciałam wiedzieć co sądzi Ally, więc wyszłam. Niestety nigdzie jej nie  było. Zdziwiona podeszłam bliżej lady i ani śladu po blondynce. Dziwne przed chwilą tu była - powiedziałam sama do siebie.
-Wyglądasz nieziemsko  - usłyszałam  męski głos na co  gwałtownie podskoczyłam. Zdziwiona odwróciłam się na pięcie i ujrzałam chłopaka w czarnej bluzce z napisem „Killers” i szarą czapką na głowie.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się.
- Jestem Louis – podał mi rękę.
- Chanel – uścisnęła ją. Nastała chwilowa cisza, którą przerwałam, ponieważ przerażało mnie to, że chłopak cały czas mi się przygląda.
 Tak więc Louis, wiesz może gdzie jest Ally? – zapytałam. Chłopak  chwilę  się zastanowił,  po czym wskazał  palcem na idącą w naszym kierunku blondynkę.
- O jak ci ładnie – skomentowała.
- Dziękuję – powiedziałam wchodząc do przymierzalni. Co za sytuacja –pomyślałam. Przebrana we własne rzeczy podeszłam  do kasy. Zapłaciłam za sukienkę i zmęczona postanowiłam udać się do domu, ale po o drodze zahaczyłam jeszcze o Starbucks’a i zamówiłam sobie gorącą czekoladę.
- Chanel, Chanel! – usłyszałam czyjeś krzyki i za chwilę  poczułam rękę na moich plecach.
- Tak? – spojrzałam na zdyszanego Louisa.
- Dałabyś się zaprosić na kawę? – zapytał, a ja zerknęłam na zegarek, który wskazywał 4 :45 pm.
- Przykro mi, ale musze już iść – powiedziałam.  Zauważyłam, że chłopak zasmucił się na tą wiadomością.
- To może innym razem? – zapytał w nadzieją w oczach. No nie mogłam mu odmówić.
- Jasne. To może dam ci mój numer? –zapytałam, a chłopak podał mi swojego iPhona . Wpisałam mu dziewięć cyferek i podałam urządzenie.
- Dziękuję, na pewno napiszę . Do zobaczenia – cmokał mnie w policzek, po czym zniknął z mojego pola widzenia. No nie powiem takiego czegoś się nie spodziewałam, ale w sumie było to całkiem miłe.
Gdy opuściłam centrum postanowiłam zadzwonić do taty. Z racji tego, że za piętnaście  minut miał skończyć pracę.

Rozmowa

- Robby Brown tak słucham? – odezwał się mój ojciec, ale dlaczego on mi się przedstawia?
- Cześć, tato.
- Chanel? – zdziwił się. No tak przecież ja mam nowy numer.
- Długa historia, przyjedziesz po mnie? – zapytałam.
- Gdzie jesteś?
- Pod centrum handlowym.
- To idź w kierunku kancelarii – powiedział.
- Okk. To pa- nacisnęłam czerwoną słuchawkę.

Szłam cały czas prosto patrząc na moje stopy. Ludzie w Londynie są strasznie zabiegani i nie zwracają uwagi na siebie, a ja byłam tak skupiona ,że nie zauważyłam jakiegoś chłopaka.
- UWAŻAJ JAK CHODZISZ! – krzyknął oburzony, a ja podniosłam głowę i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to jego  lokowane włosy wystające spod  czapki.
- Przepraszam – powiedziałam cicho.
- Mogłabyś bardziej uważać - dopiero wtedy na mnie spojrzał.
- Przecież cię przeprosiłam! – krzyknęłam oburzona.
-W dupie mam  twoje przeprosiny!  – zaczął wymachiwać rękoma.
- Tylko się nie zesraj tu na środku – parsknęłam śmiechem, a on niespodziewanie chwycił mnie za nadgarstek i pociągnął w jakiś zaułek. Szczerze to przeraziłam się.
-Możesz puścić? – zapytałam.
-Mogę, ale tego nie zrobię – zaśmiał się. Wkurzało mnie to, że cały czas jego wzrok znajdował się, na moim biuście albo wargach.
- Spoko, a powiesz po co mnie tu zaciągnąłeś? - zapytałam już troszkę bardziej wściekła.
- Bo jakaś gówniara nie będzie mnie obrażać! - ścisnął mocniej mój nadgarstek.
- Gówniara? – powtórzyłam. Na całe szczęście w oddali zauważyłam auto ojca.
- Słuchaj weź się  może zbadaj – powiedziałam kopiąc go w krocze i pobiegłam w stronę ojca.

Dom
W samochodzie dowiedziałam się od taty, że jedziemy na kolację do nowych klientów. Nie zdziwiła mnie jakoś ta wiadomość, bo ludzie często tak robią. Jak to mówią: są wdzięczni mojemu tacie,że pomoże im wygrać sprawę.
Stałam tak przed lustrem ubrana w nowo zakupiono sukienkę  {klik} i kończyłam ostatnie detale makijażu.
- Chanel! – usłyszałam zniecierpliwiony głos ojca. Spojrzałam jeszcze raz w lustro i opuściłam łazienkę.

Dom Klientów

Gdy podjechaliśmy pod wielką luksusową Villę skrzywiłam się na sam widok,  znowu jakieś sztywniaki co mają większe ego niż nie jedna gwiazdka pop’u. Ojciec otworzył mi drzwi i razem skierowaliśmy się do wejścia. Delikatnie zapukałam i czekałam aż ktoś nam otworzy. Po chwili drzwi się otwarły, a w  nich stał  na oko czterdziestoletni mężczyzna.
- O witajcie – uśmiechnął się.
- Cześć, Paul – przywitał się ojciec, a czarnowłosy mężczyzna uchylił nam drzwi tak abyśmy mogli wejść. Na moje nie szczęście Paul razem z ojcem poszli do jego gabinetu podpisać ostatnie  bardzo ważne dokumenty, a mi kazali iść do jadalni do chłopców. Jakich chłopców? I ile ich tam jest? – z takimi pytaniami nie pewnym krokiem przekraczałam dosyć długi korytarz. Gdy zbliżałam się do końca serce miałam w gardle. Po przekręceniu klamki zobaczyłam  dwóch chłopków, którzy momentalnie  przestali rozmawiać i spojrzeli w moją stronę. Boże!  Miałam ochotę się wycofać i uciec, gdzie pieprz rośnie, ale nie zrobiłam tego. Wykonałam coś czego w ogóle się nie spodziewałam.
- Hej – przywitałam się, a oni momentalnie znaleźli się obok mnie.
- Hej, jestem Niall -  powiedział blondynek, który miał taki słodki akcent.
- Ja jestem Liam – przedstawił się wysoki brunet o czekoladowych oczach.
- Chanel - uśmiechnęłam się.
- Proszę siadaj – Liam wskazał na krzesło, które Niall jak dżentelmen  mi odsuwał. Szepnęłam  krótkie dziękuję i zasiadłam do stołu.  Z mojej prawej strony usiadł blondynek, a z drugiej Liam.
- Paul to wasz ojciec? – no musiałam  o to spytać, ponieważ totalnie nie byli do siebie podobni.
- Nie, to nasz menager  –uświadomił mnie Liam. W trakcie naszej rozmowy dowiedziałam się  również tego, że oby dwaj razem jeszcze z trzema kolegami tworzą zespół, który został nazwany mianem najlepszego boys bandu wszech czasów. Dlaczego o nic nie słyszałam?  Bo ten czas, gdy oni rozpoczynali swoją karierę ja leżałam w szpitalu.
- Gdzie jest Harry, Louis i Zayn? – zapytał wchodzący Paul.
 -  Louis myśli w co się ubrać, Zayn układa włosy, a Harry pewnie i tak nie zejdzie – powiedział jedzący ciastko  Niall. Widać było, że Paul się  nieźle wściekł, bo za chwilę pobiegł w kierunku schodów.
- Życzę im powodzenia – skomentował Liam, na co ja się zaśmiałam. Za chwilę drzwi się otworzyły, a w nich stanął……
                                                                                                                                         
*~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*
*Przepraszam ,że tak długo , ale byłam nad morzem . 
Ale mam jedną dobrą wiadomość,  3 rozdział mam już napisany i jeżeli będzie  10 komentarzy dodam go jutro  .
* Dziękuję za ponad 1000 wejść i 8 obserwatorów =-)Jesteście niesamowici !
* I mam jedno pytanie chcecie zakładkę ,,Pytania do Bohaterów czy lepiej ask ? Albo wcale .


14 komentarzy:

  1. Jeszcze raz bardzo cie przepraszam za moja wpadkę.. Nadal mi głupio z tego powodu i nadal nie ogarniam jak mogłam nie zauważyć, że już coś dodałaś.
    Ach jaki wspaniały rozdziałek..
    Sukienkę to ona faktycznie miała zajebista i na pewno ślicznie w niej wyglądała. Najpierw Zayn potem Louis i Harry - no niezłe rozegrałaś te cala akcje. A gdy wpadła na tego chłopaka i on tak chamsko się do niej odniósł wiedziałam, że był to nie kto inny jak Harry - ten kopniak dal mu pewnie wiele do myślenia xD.
    Serio Harry? Musiałeś się akurat patrzeć na biust czy wargi - oszołom..
    Ach, Louis jest taki słodki, Zayn opiekuńczy, Liam i Nialla poznamy no a loczka to my już znamy. Wiadomo jaki będzie no ale pewnie z czasem się zmieni - mam nadzieje.
    "(...)Cześć, Paul.." - po tych słowach dobrze wiedziałam gdzie przyszli. O my gad.
    Ciekawi mnie kto stanął w tych drzwiach.
    Obstawiałabym Louisa czy Zayna ale jestem w 99.9% pewna, że był to Harry. Mimo, że i tak nie chciał zejść możne akurat to zrobił? Uff
    Jaka będzie jego reakcja? - na pewno zdumiewająca. A ten 1% zachowam własnie dla Lou czy Malika :>


    Nie mogę się doczekać nexta, który na pewno będzie jutro, gdyż wiem, że osiągniesz większą liczbę komentarzy niż 10. Masz świetny styl pisania, wciągasz i co najważniejsze fabula jest fenomenalna. Wiec do następnego kochana.

    "Pytania do bohaterów" czy "Ask" - prawdę mówiąc mi to obojętne, bowiem powinnaś wybrać opcje najwygodniejsza dla siebie. Aczkolwiek ja wolałabym aska.


    Pozdrawiam, życzę weny i zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Poznanie pozostałej czwórki xD
    Hazz zrobił z siebie kretyna -,-
    Ciekawe kto stanie w drzwiach ;D
    Fajny rozdział i ja czekam na nne ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny ! :)
    Podejrzewam, że Harry, bo z nim to się jakoś nie polubili :P
    Czekam na nn ;)
    Pozdrawiam - Lilly :****

    OdpowiedzUsuń
  4. Woooow ! Swietny rozdzial *.*Uwielbiam jak piszesz. Teraz mam ciary po przeczytaniu koncowki :D haha :D Jestem ciekawa kto tam w tych drzwiach stanie. Aczkolwiek mysle,ze Hazz i jestem tego na 99.9% pewna :D
    Kobieetooo dawaj nastepny! Jesli bedzie trzeba to sama napisze tyle komentarzy,zeby bylo 10 :D
    Syl xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję, że to Louis stanął w drzwiach, ale pewnie to będzie Harry.
    Właśnie Harry - powinnam się już przyzwyczaić, że większość blogerek na początku przedstawia go w złym świetle.
    A! Fajny rozdział.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej :) Zostałaś nominowana do Versatile Blogger :)
    Więcej informacji u mnie http://opowiadanie-1d-lilly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Superowy rozdzialik!Dobrze że długo na niego czekałam.Misia:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebisty :D Niall tradycyjnie coś jadł, w tym przypadku ciasto xD Myślałam że Harry zgwałci Chanel ._.
    Co do późnego wstawienia rozdziału, to nic się nie stało. W końcu każdemu może się zdarzyć. No ale było warto czekać na niego tak długo :D

    Czekam na next!
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Aww ale zajebiscie to wymyslilas !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział. Ale dupek z tego Harrego. Nie mogę się doczekać następnego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zarąbisty rozdział.:D a co do pytań to zrób tak jak Tobie wygodniej.:) Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.;)

    OdpowiedzUsuń