wtorek, 6 sierpnia 2013

1.First Meeting

London , 03.01.2013
Dom

Siedziałam na tapczanie z laptopem na udach i pisałam pracę semestralną , którą musiałam zaliczyć na piątkę. Niestety nie za bardzo mi to wychodziło, ponieważ znajdowałam się dopiero na jednej czwartej strony Worda. Szło mi to tak wolno za sprawą klawisza „Backspace”, a tak na poważnie to dlatego, że moje zdania w ogóle się nie kleiły i były bez sensu . 
- A potem to skończę – powiedziałam sama do siebie i wyłączyłam laptopa. Odłożyłam go na biurko. Postanowiłam iść  do kuchni w celu zjedzenia śniadania. Schodząc ze schodów zauważyłam mojego tatę, który biegał bez spodni  w jednej ręce przygryzając kawałek bułki, a w drugiej trzymając aktówkę.
- Cześć tato – uśmiechnęłam się.
- Ooo! Cześć, Myszko – nawet na mnie nie spojrzał, bo zniknął za drzwiami garderoby. Z kim ja żyję – pomyślałam i skierowałam się do pomieszczenia obok. 


 Podeszłam do szafki, wyjęłam jakieś kolorowe płatki. płatki
Wyciągnęłam miskę i wsypałam zawartość paczki, po czym wszystko  zalałam ciepłym mlekiem. 
Gdy zaczęłam je konsumować, usłyszałam jak ktoś zbiega ze schodów. Zdziwiona spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam załamanego ojca.
- Chanel, córciu, widziałaś gdzieś te moje nowe czarne spodnie? – zapytał łamiącym się głosem.
- A Emma ich nie wyprała? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie, ojciec niczym torpeda ruszył na ogródek,  gdzie suszyło się pranie. Zaśmiałam się na sam widok taty i wróciłam do jedzenia.
Po zakończony śniadaniu  postanowiłam, że się ubiorę, ponieważ była godzina 2 pm.
Leniwym krokiem  ruszyłam w stronę  garderoby, ale to co w niej  ujrzałam spowodowało nagły napad śmiechu.
kot- Muffy  – powiedziałam, gdy zobaczyłam  mojego 4-miesiącznego kotka, przykrytego wszystkimi możliwymi spodniami ojca.
- Chodź do pani –  podeszłam bliżej, odgarnęłam odzież i chwyciłam go w pasie, po czym delikatnie ułożyłam go na moich ramionach.
- Panno Brown – usłyszałam. Zdezorientowana wyszłam z pomieszczenia  i skierowałam się do salonu, gdzie dobiegały owe krzyki.
- Ooo! Dzień dobry – uśmiechnęłam się, gdy ujrzałam kobietę w średnim wieku.
- Dzień dobry, Słoneczko. Właśnie go szukałam – wskazała na Muffy’ego.
- Był w garderobie przykryty spodniami ojca - podałam go Emmie.
- To ja go nakarmię, a panienka niech się ubierze – puściła mi oczko i znikła za drzwiami salonu.  Tak jak powiedziała mi gosposia poszłam się przebrać . W garderobie wybrałam ten zestaw {klik } , a w łazience zrobiłam delikatny makijaż. Nie należę do osób, które nakładają  go dużo, raczej stawiam na naturalne piękno. Chociaż nie jestem nawet ładna.
Moje rozmyślenia przerwał  dźwięk sms.  Zdziwiona odłożyłam kosmetyczkę i podeszłam do   
result-thumburządzenia. Pewnie czegoś zapomniał – taka myśl przebiegłam po mojej głowie, gdy ujrzałam, że mam jedną nieodebraną wiadomość od taty.
Tak jak napisał teczka znajdowała się na jego biurku. Zabrałam ją, po czym włożyłam do mojej różowej listonoszki.
- Emma, wychodzę! – krzyknęłam schodząc ze schodów,  gdyż gabinet ojca znajdował się na pierwszym piętrze.Po drodze chwyciłam  jeszcze kluczyki  od samochodu taty i opuściłam pomieszczenie.

Kancelaria

- Dzień dobry – przywitałam się z Teressą.
- O hej, Chanel  – uśmiechnęła się. - Ojciec ma klientów  - dodała, gdy dotknęłam klamkę od dużych dębowych drzwi. Wyciągnęłam z torebki teczkę i pokazałam ją Teresie, a  ona gestem ręki pokazała, że mogę wejść. Delikatnie zapukałam i gdy usłyszałam „proszę” weszłam. Nagle  przed oczami pojawiły mi się czarne plamy i zachwalę czułam, że tracę równowagę.

Szpital

- A jak  jej coś się stało? – usłyszałam męski głos, ale nie wiedziałam do kogo należy. Otworzyłam jedno oko i natychmiast tego pożałowałam, bo oślepiło mnie ostre światło. Po chwili postanowiłam ponowić próbę, ale tym razem odniosła większy rezultat.
- Obudziła się – krzyknął jakiś chłopak ubrany w czarną bluzkę  i za chwilę już go nie było. Podniosłam się na łokciach w celu zobaczenia, gdzie się znajduję. Oczywiście od razu rozpoznałam, gdzie jestem. Przecież spędziłam tu prawie 5 lat. Za chwilę do sali wszedł  lekarz.
- Dzień dobry, pani Brown -powiedział przyjaźnie, ale ja nawet na niego nie spojrzałam.
- Dlaczego tu jestem? – zapytałam.
-Zemdlała pani wchodząc do kancelarii ojca – powiedział.
- Ale gdzie jest mój tata i kim był ten chłopak? – zdenerwowałam się. Doktor wziął głęboki oddech i powiedział, że zaraz go zawoła, a on wszystko mi wytłumaczy,  po czym wyszedł. Nie minęła jedna minuta, a do sali wszedł ten sam chłopak ubrany w ciemno zielony płaszcz. 
 
Nie powiem był bardzo przystojny.
- Cześć – powiedział, gdy zauważył, że mu się przyglądam.
- Hej. Kim jesteś ? – palnęłam od razu.
- Jestem Zayn, a ty zapewnie Chanel?  – uśmiechnął się podchodząc bliżej.
-  Tak - odwzajemniłam uśmiech.
- Na pewno chcesz wiedzieć co tu robisz? –zapytał siadając na krzesło obok mojego łóżka.
- Zdecydowanie  -  przygryzłam wargę.
- Siedzieliśmy u pana Brown’a czekając na ciebie, ponieważ miałaś przynieść jakieś papiery, które zostawił w domu. Gdy usłyszeliśmy otwierające się drzwi pojawiłaś się  ty, ale nim zrobiłaś jakikolwiek krok upadłaś na ziemię. Nie wiele myśląc, od razu do ciebie podbiegliśmy, a twój tata zadzwonił na pogotowie.
- Tyle to ja też wiem, ale dlaczego siedzisz tu ty, a nie mój tata? – zapytałam troszkę zasmucona.
- Nie mógł przerwać wizyty - odparł.
- Dowiedziałbyś się kiedy mogę stąd wyjść? – zapytałam, po chwili ciszy spoglądając na dłonie, które były podpięte do aparatury.
- Jasne. Zaraz będę – powiedział i już go nie było. Od doktora dowiedziałam się ,że zrobili mi wszystkie potrzebne  badania i teraz trzeba poczekać  na wyniki, więc nic mnie tu nie trzyma.
- Czekaj, pomogę ci – powiedział Zayn, gdy chciałam wstać.
- Nie, nie trzeba  - szybko zaprzeczyłam. Niestety Zayn nie posłuchał i przełożył mnie przez swoje  ramię... 


Dom

 Zayn był  tak uparty, że pomimo moich zaprzeczeń odwiózł mnie pod sam dom.
- Nie trzeba było – powiedziałam wysiadając z samochodu.
- Oj trzeba, trzeba – puścił mi oczko. Mulat odprowadził mnie pod same drzwi.
- Strasznie ci dziękuję – uśmiechnęłam się.
- Ale za co? – zdziwił się.
- Za wszystko – cmoknęłam go w policzek  i chciałam wejść, ale Zayn chwycił mnie za nadgarstek i przyciągnął bliżej siebie.
- Spotkamy się jeszcze? –zapytał.
- Nie wiem.
- To chociaż daj mi swój numer – w mojej głowie pojawiło się pytanie czy mu dać, czy raczej spławić? Chanel, co ty gadasz?! Może okazać się, że będzie naprawdę fajnym kolegą – powiedział drugi głos w mojej głowie.
- Podaj telefon – wyciągnęłam dłoń, a chłopak podał mi swojego czarnego iPhona. Wpisałam mu dziewięć cyferek i zapisałam pod nazwą Chanel x.

- To bajuuu - powiedziałam i weszłam do środka.

*~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~*
Dość długo zastanawiałam się czy dodać , ale uznałam ,że po prologu nie da się ocenić czy będzie się czytać . 
Dziękuję za miłe komentarze one naprawdę motywują :-)

19 komentarzy:

  1. Jesteś boska ! :**
    I nad czym tu się było zastanawiać ? Oczywiście, że dodać ;) Strasznie się cieszę, że dodałaś ;) Teraz to już jestem pewna, że będę często wpadać :)
    Czekam na nn :**
    Pozdrawiam - Lilly :****

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg super rozdział. Czekam z niecierpliwością na następny.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie świetny rozdział :) nie mam żadnych zastrzeżeń! Będę tu częściej zaglądać i mam nadzieje ze kolejny rozdział będzie niebawem :> Czekam z niecierpliwością i całuję.
    Miło by również było gdyby ci się spodobał mój rozdział i zostawiła byś po sobie ślad w postaci szczerego komentarzu :)
    http://just-us-and-this-sick-world.blogspot.com/ pozdrawiam i życzę weny nieznajoma :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialnieee! Napisałabym ci coś jeszcze, ale wciąż am zaćmienie umysły po przeczytanych zdaniach w twoim opowiadaniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. jej cudownie. cieszę się, że tu wpadłam.
    Czekam na nn

    ZAPRASZAM DO SIEBIE NA OPOWIADANIA O ONE DIRECTION


    http://in-my-mind-i-cry-for-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz wielki talent :> Rozdziały są krótkie .... szkoda.Twoja opowiadanie trafia do serca i poszerza w nim ciepło którego po przeczytaniu i tak jest już dużo ;)
    http://angels-demons-heaven-hell.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział. Już nie mogę się doczekać następnego.
    Weny życzę i pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne! Bardzo mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę doczekać się następnego rozdziału. Chcę wiedzieć jak potoczą się sprawy pomiędzy Chanel i Zaynem. Niesamowicie piszesz. Życzę weny :*
    Pozdrawiam gorąco xoxo

    OdpowiedzUsuń
  10. Dość niekonwencjonalny sposób pisania :D przynajmniej dla mnie, chodzi mi przede wszystkim o dodawania zdjęć :D ale o dziwo kompozycja naprawdę dobra.

    Chanel musiała dużo przejść, białaczka to nie łatwa sprawa, mam nadzieję że nie ma żadnych nawrotów. Zayn to raczej miły facet, chociaż na razie to zbyt dużo napisać o nim nie mogę:D

    Czekam na następny rozdział :D i zapraszam do siebie www.only-revenge.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Hej, świetny rozdział

    Mogę zapytać u kogo robiłaś taki nagłówek i wygląd bloga? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://szablon-caffee.blogspot.com/
      Bardzo zdolna dziewczyna =-) Polecam .

      Usuń
  12. Strasznie zaciekawiłaś mnie tym rozdziałem =P Jestem bardzo ciekawa tej całej historii i na pewno będę tu zaglądać. =)

    Przepraszam za spam.
    Zapraszam na mojego bloga. Gdybyś zostawiła po sobie komentarz i dodała się do obserwujących, byłoby mi bardzo miło :) ---> http://all-you-need-is-love-onedirection.blogspot.com/

    Jess

    OdpowiedzUsuń
  13. Extra rozdzial : ) Masz ciekawy styl pisania ;) Jestem ciekawa jak to dalej bedzie z ich znajomoscią ;)
    Czekam na nexta ! :) Syl xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale świetny rozdział :)
    Chanel znów coś dolega? ;O Oby to nie był powrót choroby ;(
    Zaayn jaki pomocny *.*
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału + dodaję się do obserwatorów :*

    _________________
    Zapraszam również do siebie na nowy rozdział http://e-s-cape.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi się podoba rozdział jak i zarówno blog ;) Nie mogę doczekać się następnego rozdziału ;)

    Zapraszam do mnie i liczę na opinie :)

    http://onedirection-polish-imaginy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Własnie teraz się zorientowałam, że nie skomentowałam.
    Ale mi głupio, przepraszam cie bardzo!.
    Oczywiście rozdział fenomenalny.
    Sadziłam, że ktoś uderzył ja tymi drzwiami.
    Zayn ty wybawco ! :)

    Pozdrawiam cie i lecę do następnego, gdzie zostawię dłuższy komentarz.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie już się zaczyna podobać, jeej w końcu jakieś fajne opowiadanie znalazłam

    OdpowiedzUsuń